Archiwum kategorii: web 2.0

Ostatnio uświadomiłam sobie, jak wiele dały nam możliwości słuchania muzyki w formie strumieni, czyli prosto z internetu, w serwisach takich jak wrzuta czy streemo. Jest to, po łatwo dostępnych i stosunkowo lekkich plikach mp3, kolejna muzyczna rewolucja, która przyszła właściwie niepostrzeżenie. Słowem – możemy posłuchać dobrej jakościowo piosenki w sieci, kiedy tylko chcemy i gdzie tylko chcemy.

Nie ma już konieczności ściągania materiału, zapychania nim dysku i ukrywania po folderach niewygodnych plików. W miarę rozwoju tych serwisów dyskografia będzie się poszerzać. Już teraz na wrzucie są ogromne zbiory. 

Nie musisz nosić ze sobą płyt, gdy chcesz posłuchać muzyki na innym niż zwykle komputerze. No i przede wszystkim -możesz posłuchać prawie wszystkiego, na co masz w danej chwili ochotę. Nie musisz trzymać całej potencjalnej dyskografii w formie twardych plików, wystarczy ich bardziej ulotna forma. Tak jak ulotna jest sama muzyka.

I co najważniejsze, jest to legalne. No prawie. Niemniej na pewno bezpieczniejsze niż trzymanie mp3 na dysku. Zatem cieszmy się tą wolnością.

Zawsze zastanawiało mnie istnienie sponsorowanej przez Coca-Colę społeczności udasie.pl. Zaspokaja ona wg mnie potrzebę tak sztuczną, tak bardzo wymyśloną i niszową, że jest ona nawet bardziej sztuczna niż sama potrzeba picia Coca-Coli. Ale skoro udało się przekonać świat do picia tego orzeźwiającego napoju, którego i ja jestem fanką, być może twórcy serwisu doszli do wniosku, że i tym razem się powiedzie?

Na czym polega idea serwisu? W ogromnym skrócie, należy stworzyć swoją listę celów i marzeń, podzielić się nimi z innymi, pochwalić się jak się uda i wspierać innych. Zadaję sobie pytanie, na które nie znajduję odpowiedzi: co będę mieć z tego, że podzielę się może dla mnie ważnymi, ale trywialnymi (a nawet głupimi) marzeniami z innymi? Że niby co tam napiszę – ” zdać egzamin”, “zdobyć Mount Everest”, “mieć domek za miastem” czy co jeszcze (a wymieniłam tylko te co bardziej sensowne)? Jakie mam podstawy, żeby przypuszczać, że moje marzenia okażą się na tyle ciekawe dla innych, zupełnie mi obcych ludzi, że będą wchodzić na serwis, czytać te marzenia, i jeszcze mnie wspierać? Niby dlaczego mieliby to robić?

Dlatego należy tę społeczność traktować jedynie w kategoriach zabawy. Reklamowej zabawy. Nie sądzę, żeby była w stanie sama na siebie zarobić. Nie oferuje ciekawego contentu, ani czegoś, co przyciągnie spragnione uznania i interakcji tłumy.

No dobrze, Coca-cola może do niej dopłacać. Tylko jakie to ma przełożenie na markę? Przełożenie na to, że pójdę i kupię coca-colę, a także na to, że będę uważała coca-colę za cool napój i będę przywiązana do niej całe życie? Czy idea społeczności jest podzielana przez osoby, które naprawdę kupują colę? Czy może wręcz psuje jej wizerunek?

Dlaczego niektóre serwisy odnoszą sukces, a inne wręcz przeciwnie?

To pytanie pozostanie pewnie bez jednoznacznej odpowiedzi. Ale grunt to zadać właściwe pytania. Odpowiedzi na nie znajdą się – właściwe dla danej chwili, dla tego kto pyta i dla celu, któremu służą. Oto moje 17 hipotez. Niektóre z nich są pewnie banalne, niektóre mniej. Ale przynajmniej są wszystkie razem, zebrane. Które powody mają kluczowe znaczenie, które tylko marginalne? To temat nie na jedną pracę doktorską, ale przynajmniej na 17.

  • Łatwość nawigacji po serwisie: wiadomo – kłania się cała teoria i praktyka usability
  • Sposoby uporządkowania materiału zawartego w serwisie:kategoryzacja materiału, obecność tagów (dowolnych słów kluczowych przypisywanych przez użytkowników do publikacji), obecność wyszukiwarki, stopień skomplikowania kryteriów wyszukiwawaczych
  • Dobra widoczność i dostępność nowych, pojawiających się w serwisie materiałów: Obecność RSS
  • Specjalizacja vs. szeroki zakres
  • Decentralizacja serwisu, czyli władza oddana w ręce użytkowników: restrykcyjność regulaminu, możliwość zdobycia pozycji moderatora przez użytkownika, cenzura, selekcja
  • Skuteczna reklama : reklama wirusowa , reklama tradycyjna
  • Skuteczny system zatrzymywania użytkownika (przypominanie o obecności serwisu) :emaile z okazji urodzin, świąt etc. , powiadomienia o nowych wiadomościach w skrzynce i nowych komentarzach do ich publikacji, powiadomienia o zmianach w serwisie, maile wysyłane okresowo (np. podsumowania, raporty, biuletyny)
  • Interaktywność serwisu: widoczność tego co się aktualnie dzieje (najnowsze komentarze, najnowsze publikacje, najnowsi użytkownicy, najnowsze dyskusje), możliwość i wielokanałowość komunikacji między użytkownikami: forum dyskusyjne, wewnętrzny system wiadomości, chat na żywo etc. , możliwość komentowania i recenzowania publikacji, możliwość nawiązywania kontaktu między użytkownikami serwisu (wiadomości prywatne, listy znajomych) , obecność i dostępnosć redakcji szybko i skutecznie reagującej na potrzeby użytkowników
  • Atrakcyjność wizualna : grafika (mocna-delikatna, abstrakcyjna-figuratywna, nowoczesna – konserwatywna , kolorystyka (nasycona – nie nasycona, ciepła – zimna, pastele – czyste kolory, jasna – ciemne) , harmonia wizualna
  • Częstotliwość zmian i innowacji, a także stopień radykalności zmian
  • Czas istnienia serwisu w sieci
  • Zaspokajanie nieurojonych potrzeb użytkowników: poznawanie nowych ludzi, komunikacja, hosting, bycie docenionym przez innych, wiedza                                          
  • Efekt pierwszego gracza
  • Mechanizmy wymiany informacji i wiedzy oraz wykorzystanie mądrości zbiorowej użytkowników
  • Obecność elementów irytujących: wolne ładowanie się, przestoje w pracy serwera , nieaktywne linki , inne
  • Ekskluzywność serwisu
  • Personalizacja serwisu: posiadanie przez każdego osobistej strony, możliwość jej przekształcania, spersonalizowane komunikaty systemowe (np. powitania, pożegnania) skierowane do użytkownika, spersonalizowany dobór treści

  •  

Użytkownik i jego opinie, to co chce wyrazić, nie są tak ważne jak sam “content” czyli zawartość. Nawet w serwisach opartych na współautorstwie autor nie zawsze jest widoczny. Weźmy za przykład serwis flickr.com.

Jest to w istocie baza różnych zdjęć, które oglądane są w oderwcat.jpgcat.jpganiu od swoich autorów i tego, co chcą oni za pomocą zdjęcia przekazać. Zdjęcia “żyją własnym życiem” – są pogrupowane według kategorii tematycznych i to one właśnie są głównym kryterium przeszukiwania fotografii.

Można wyszukiwać zdjęcia oznaczone na przykład słowem kluczowym “kot”. Chcąc znaleźć, w jakimkolwiek celu – po prostu obejrzenia lub wykorzystania zdjęcie kota, przeglądam wszystkie fotografie opisane tym słowem kluczowym. Nie biorę przy tym pod uwagę autora zdjęcia nie oceniam wartości artystycznej fotografii, jej wartości emocjonalnej dla autora, jej kontekstu – wykorzystuję instrumentalnie to zdjęcie kota, które wydaje mi się najbardziej użyteczne do danego celu, na przykład zilustrowania nim własnego bloga.

Z drugiej strony jednak, być może to, że mogę oglądać to zdjęcie kota, jest tylko produktem ubocznym istnienia serwisu flickr. Głównym powodem, dla którego zdjęcia kota znalazły się w serwisie, był ten, iż użytkownik chciał pokazać swojego kota najbliższym przyjaciołom, i wykorzystał sieć jako narzędzie do tego celu. To, że zdjęcie to wykorzystała osoba “z zewnątrz” jest tylko dodatkowym bonusem dla tej osoby, nie było zaś celem autora fotografii.

Co to wszytsko znaczy? Po prostu, to co mówię kolejny już raz: użytkownik musi mieć osobisty powód, żeby odwiedzać serwis. Nie będzie tworzył treści sztuka dla sztuki. Tylko tyle i aż tyle.

potrzeby.png

Zjawisko Web 2.0. można właściwie podzielić na trzy główne nurty, zgodnie z podstawowymi potrzebami, które zaspokajają serwisy należące do nurtu. Więcej o tym podziale wkrótce, wraz z autorską mapą. Tymczasem o potrzebach.

  • społeczności – potrzeba afiliacji
  • współautorstwo – potrzeba uznania
  • agregacja informacji – potrzeba poznania

Czy serwisy, które nie zaspokajają prawdziwych potrzeb, w ogóle mają rację bytu? I szanse na przetrwanie?

Niewiele się pisze na temat specyficznego języka i grafiki serwisów zaliczanych do nurtu Web 2.0., a to przecież jeden z ich podstawowych, najbardziej namacalnych wyróżników. Dziś więc bardziej wizualnie i z przykładami. Poniżej prezentacja. Pełną wersję artykułu znajdziecie w książce.

Społeczności internetowe można definiować na różne sposoby. W podstawowym znaczeniu są to wszelkie wspólnoty ludzi – choćby tymczasowe – zgromadzone wokół wspólnego celu lub dyskusji na interesujący dla wszystkich członków wspólnoty temat.
Według Esther Dyson, społeczność internetowa to “zbiorowość, w której ludzie żyją, pracują i bawią się”. Ta definicja bardziej przypomina charakterystykę rzeczywistego społeczeństwa (lub jego wycinka), które reguluje wszystkie sfery działalności człowieka. Istotnie, współczesne społeczności internetowe mają coraz więcej funkcji odnoszących się do różnych dziedzin życia.
Według Wikipedii, społeczność to “połączony ze sobą więziami zbiór należący do danego środowiska społecznego lub zawodowego, zbiorowość osób związanych ze sobą na przykład wspólnym terenem zamieszkania (społeczność lokalna), sposobem wzajemnej komunikacji (społeczność użytkowników Internetu) lub wyznawanymi wartościami (społeczność chrześcijańska). Jej istnienie służy zaspokajaniu potrzeb jej członków.”
Porównując tę definicję ze społecznościami faktycznie istniejącymi w internecie, nietrudno zauważyć spore podobieństwa. Jest to grupa osób, które łączy wspólne “terytorium” -wspólne sposoby komunikacji – zarówno pod względem narzędzi, jak i języka – stylu, który wytwarza się po pewnym czasie działania takiej społeczności. Jej istnienie służy zaspokajaniu potrzeb członków, czasem bardzo różnorodnych.
Mówiąc o społecznościach, mam na myśli te, które przypominają prawdziwe społeczeństwo wraz z jego różnorodnością i spełniają następujące kryteria: są spersonalizowane, wielofunkcyjne i sieciowe. w przypadku internetu jest to strona internetowa, która jest siedzibą społeczności.

  • Personalizacja oznacza, że jedną z podstawowych funkcjonalności jest zapewnienie użytkownikom identyfikacji, czyli osobistej strony, na której mogą przedstawić swoją sylwetkę i zainteresowania, w tym – umieścić zdjęcia.
  • Sieciowość oznacza, że społeczność umożliwia tworzenie sieci znajomych – podobnie jak w rzeczywistym społeczeństwie – opartej na więzach towarzyskich, zawodowych lub innego rodzaju.
  • Wielofunkcyjność oznacza, że społeczności internetowe muszą być wyposażone w różnorodne funkcje – tak jak prawdziwe społeczeństwo.

Co to jest właściwie Web 2.0? Definicji pewnie tyle, ile osób zajmujących się tematem, a każda zwraca uwagę na inne aspekty zjawiska. To taki zbiór rozmyty.

Niektórzy twierdzą, że to tylko chwyt marketingowy, ale stanowczo się z nimi nie zgodzę.

Tak więc, od początku, dla zielonych:

  • Demokratyczny internet: To takie ogólne hasło, w którym mieści się wszystko. I to, że każdy może treść, i to że każdy może ją dowolnie skomentować, i to że poprzez wybór treści demokratyczna społeczność internautów wspólnie decyduje, co chce czytać i oglądać, jakie treści mają być dostarczane.
  • Treść tworzona przez użytkowników (user-generated content): To chyba najważniejsze. Serwis Web 2.0., jakąkolwiek treść by zawierał, musi byc stworzony przez internautów, oddolnie, a nie odgórnie. Innymi słowy – amatorsko, co nie zawsze znaczy “nieprofesjonalnie”. Administrator, właściciel czy redaktor strony nie dostarcza contentu, jest właściwie tylko “nocnym stróżem”.
  • Pozwala dotrzeć do “krańców internetu” – serwisy Web 2.0 agregują pojedynczo mało znaczące, a przede wszystkim rozproszone informacje, do których odbiorcy prawdopodobnie nigdy by nie dotarli
  • Przyrost treści ubocznym efektem pracy internautów – wynika z samej zasady działania i architektury serwisu – użytkownicy budują serwis za darmo, muszą mieć więc ważny powód, by napełniać go treścią. Jeśli serwis spełnia ich osobiste potrzeby, przyrost ciekawej dla odbiorców treści następuje bardzo szybko.
  • Nowa wartość, tworzona w interakcji między użytkownikami – całość jest czymś więcej niż sumą części – zagregowane treści są więcej warte niż rozproszone nie tylko dlatego, że są w jednym miejscu, lecz także dlatego, że w interakcji pomiędzy nimi powstaje coś więcej – chociażby ciekawa dyskusja
  • Efekt sieci – im więcej połączeń, tym większa wartość sieci – Web 2.0., szczególnie to społecznościowe, wykorzystuje znany nie od dziś efekt sieci (który dotyczył wynalazków sieciowych starszych niż internet, takich jak np. telefon czy tradycyjna poczta). Słowem – im więcej osób czy też treści znajduje się w sieci, tym ciekawsza i atrakcyjniejsza jest ona dla jej członków.
  • Wieczny plac budowy – serwisy Web 2.0 obrastają non-stop coraz to nowymi funkcjonalnościami – nigdy nie są zamknięte. Każde kolejne doświadczenie i każdy kolejny user wnosi nowe spojrzenie na to, co by można jeszcze ulepszyć.
  • Remixability – czyli możliwość połączenia dowolnych fragmentów sieci w logiczną całość -serwis Web 2.0. to takie pudełko czekoladek, z którego każdy może wziąć sobie to, co mu najbardziej smakuje .
  • Web 2.0. to ludzie – to banał ale nim zakończę.