Garść obserwacji na temat zjawisk w internecie, popartych teorią i praktyką. Ciekawe strony, technologie, rozwiązania, trendy. Oceny i prognozy. Strategie, funkcjonalności, wygląd. Wszystko, co internetowe.
Ano przyszło. I zrobiło. Z Kabat nie przyjechało ani związkowcy nie załatwili. Na GoldenLine.pl trwała od pewnego czasu zażarta dyskusja, kto stoi za tą outdoorową i online’ową kampanią teaserową. Po odkryciu whois domeny juzzachwile.pl wiadomo było, że to Play. Niedopatrzenie czy celowy zabieg?
Czy kampania jest skuteczna? Według mnie, bardzo. Strona jest zrobiona bardzo dobrze, konkretnie przedstawia korzyści, które są również konkretne. Dała mi czas na zapamiętanie marki. Dała mi powody. I niepostrzeżenie ma szansę wskoczyć na pierwszą pozycję, gdy pomyślę o “tanim mobilnym internecie”. A potem laptop, plaża i szum morza.. ewentualnie ławka w parku.
Znalazłam ciekawy artykuł o mitach nt. wirusowego wideo, pod którym się z pełnym przekonaniem podpisuję. Jednym z opisanych mitów jest tzw. “promocja promocji” – wrzucając do sieci virala, często promujemy sam filmik, nie myśląc o przekazie jaki ze sobą niesie, ani o tym, jaki będzie miał wpływ na strategię/wizerunek/sprzedaż produktu. Przy tej okazji pragnę przypomnieć dwa filmiki, które pewnie są już niektórym znane, w szczególności ten polski. Dokładnie biorąc, chodzi mi o przeróbki reklam banku BPH i MasterCard. Obie mocno kontrowersyjne. Z bankiem BPH afera wybuchła jakiś czas temu w Polsce. Spot można było obejrzeć TUTAJ. Wielu się podobał, jednak mam nieodparte wrażenie, że nie wpłynie dobrze na wizerunek marki. Ten spot może jest śmieszny, ale w moim odczuciu tworzy wokół banku nieprzyjemny klimat. Uderza w mity zakorzenione w głębokich warstwach świadomości, że prawo do kredytów, dobrego traktowania, konsumpcji i korzystania z życia jest zarezerwowane tylko dla wąskiej grupy uprzywilejowanych, tak jak to było na początku lat 90. Nie ma się co oszukiwać, że żyjemy w społeczeństwie już egalitarnym, gdzie takich skojarzeń nie ma. Dlatego też sądzę, że u wielu osób po obejrzeniu spotu pojawiły się negatywne emocje, może nawet nieuświadomione. Stawiam dolary przeciw orzechom, że wyszłoby to w badaniach projekcyjnych.
Drugi spot, MasterCarda – TUTAJ - ogląda się o wiele przyjemniej. Skojarzenie z seksem, choć obrazoburcze dla tak szacownej marki, robi w sumie dobre wrażenie – odświeża nieco zbyt grzeczny wizerunek produktu i apeluje do ukrytych pokładów pozytywnych emocji z nim związanych.
Jaki z tego wniosek? Tworząc wirale, nie powinniśmy myśleć tylko o tym by dobrze się “mnożyły”. Bo w końcu jest to tylko narzędzie strategii, a nie jej cel.