Archiwum kategorii: różne

Sporo ostatnio mówiło się o kampanii, której główną bohaterką była niejaka Gaga Z.

Po pierwsze, podobał mi się świat subtelnych skojarzeń, które od początku budowała. Pseudonim artystyczny, nazwa płyty, tekst piosenki – wszystko w delikatny sposób sugerowało nam rozwiązanie reklamowej zagadki.

Po drugie, była logiczna. Na początku stworzono postać Gagi Z, parodię wiadomo kogo, która była była do tego stopnia obciachowa, że nie sposób było nie mieć jej dość po jednym obejrzeniu. Trudno było uwierzyć, że ktoś o tak ewidentnie niskiej wartości artystycznej i tak ewidentnie za wysokiej samoocenie może w ogóle mieć czelność pokazywać się publicznie. Budziła pogardę, ale i swoistą, pełną niedowierzania fasynację. Potem na stronie pojawiła się informacja – “Masz jej dość? Kliknij tutaj.”. Hmm ..kto by nie miał. Klikając, przenosiliśmy się na stronę producenta leku na zgagę.

Po trzecie, w mojej opinii kampania była skuteczna. A to dlatego, że większości ludzi zgaga nie kojarzy się z jakąkolwiek marką, tak jak ubrania, napoje czy buty. Tak więc wyróżniając się, sprawiamy, że ludzie zapamiętują nazwę produktu. Nie musimy mówić czy jest skuteczny czy nie i dlaczego. Ważne, że jak chwyci nas zgaga i wybierzemy się do apteki, poprosimy pewnie właśnie o ten środek, bo innych nie znamy.

Po czwarte, pokazuje, że może jednak w Polsce da się zrealizować coś niesztampowego, że może kiedyś dogonimy kraje bardziej w dziedzinie reklamy zaawansowane. I że istnieje wielki, nieodkryty potencjał, jaki niosą serwisy tworzone oddolnie przez internautów. To oczywiście były pierwsze przymiarki, ale przykład pokazuje że można.

A może nie można?

 

Niezupełnie rozumiem, o co chodzi twórcom serwisu, o którego istnieniu dowiedziałam się dzisiaj – Mikroplotka.

Parodia serwisu Plotek o gwiazdach, ale dużo bardziej nudna? Celebracja mikrocelebrytów – internetowych gwiazd – w opozycji do mainstreamowej kultury celebrytów? Kontratak blogerów? Przedsięwzięcie obliczone tylko na to, żeby o nim pisać? Czy to parodia obliczona na dłuższą egzystencję w sieci, czy tylko jako chwilowa akcja? Gubię się.

Nasuwa się banalna refleksja: w internecie bardzo łatwo jest zostać 5-minutową gwiazdą. Ale z racji nadmiernego podażu gwiazdorstwo samo w sobie wydaje się coraz mniej atrakcyjne. Staje się wtórne, nijakie i mało pociągające. A to ono przecież od zawsze napędzało popkulturę i nim karmiła się rozrywka. Co je zastąpi? Domowe podglądactwo? Ekstremalne wyczyny?

Swoją drogą, wróżę (powolny) spadek popularności serwisom plotkarskim. Właśnie dlatego, że je tak lubimy, szybko poczujemy nimi przesyt. Bo w końcu ile razy można czytać o wydarzeniach, które mieszczą się w kilku wyświechtanych kategoriach tematycznych? Co więcej – i co ważniejsze – o ludziach coraz mniej znaczących i coraz bardziej “pięciominutowych”?

Bez końca?

Z tego co obserwuję w necie, a czego wyraz daję na moim blogu, wyłaniają się jakieś trendy. Gdybym miała wymienić najważniejsze z nich – najbardziej znaczące i na teraz, i na przyszłość – wymienię:

  1. WEB 2.0 - a w szczególności internet tworzony przez użytkowników, którzy zyskują wielką władzę i siłę marketingową, a także to, jak okruch informacji staje się dzięki temu zjawisku potężną siłą.
  2. KONWERGENCJA MEDIÓW- to, że coraz częściej tradycyjne media przenoszą się do sieci, a tradycyjni telewidzowie i – przedw wszystkim – radiosłuchacze – włączają komputer zamiast TV lub radia.
  3. INTERNET MOBILNY – jego rosnące znaczenie i lista zastosowań.
  4. PERSONALIZACJA - stron i narzędzi, w jakimkolwiek swoim wymiarze.
  5. WIRTUALNE ŚWIATY, w co wliczam też gry, a także pełne multimediów, wciągające nas w interaktywną grę strony produktów FMCG.
  6. MULTIMEDIA - przede wszystkim wideo, które ożywia sieć, a które pojawia się wszędzie.
  7. NIESTANDARDOWE STRATEGIE MEDIOWE – Odejście od tradycyjnych mediów internetowych na rzecz bardziej subtelnych i bardziej kreatywnych sposobów zwracania uwagi użytkownika.
  8. GOOGLE I INTELIGENTNA SIEĆ - szeroko zakrojony zwrot Google w stronę inteligentnej sieci, którą konsekwentnie buduje poprzez siatkę użytecznych, zbierających informacje narzędzi. Google ma największą i najbardziej znaczącą marketingowo bazę danych na świecie!

Który z tych trendów jest najważniejszy – dla reklamy, dla społeczeństwa, dla użytkowników?

Koniecznie sprawdźcie swoje SŁYSZENIE za pomocą tego TESTU.

Duży plus za efekt absolutnego skupienia uwagi internauty. Duży plus za efekt zaskoczenia (nie szoku).

W Polsce takie akcje to wielka rzadkość, ale wszystko przed nami.

rysie.png 

Bardzo spodobała mi się kampania nawołująca do ratowania polskich rysi. Po pierwsze ze względu na promocję – ciekawe wideo, dobry i konkretny pomysł na copy. Ta kampania to jeszcze jeden argument za videobanerami/billboardami. Nic tak nie porusza wyobraźni jak film. Co więcej - gdy klikniemy, zostajemy przeniesieni na stronę, gdzie dowiadujemy się dokładnie, dlaczego i w jaki sposób możemy przekazać pieniądze. Z kolei na samej stronie kampanii na rzecz rysi, jest naprawdę sporo informacji, nie zostajemy tylko z dobrym wrażeniem, ale dostajemy konkretną i bogato ilustrowaną porcję wiedzy. Już wcześniej propozycja WWF była jedną z tych, na którą rozważałam przeznaczenie 1% podatku. Ta kampania mnie przekonała. Może przekona i Was? Warto obejrzeć stronę, choćby po to żeby poznać sytuację.

(Z roku na rok dobroczynność jest coraz łatwiejsza. Kiedyś może dojdziemy do punktu, w którym wystarczy kliknięcie, bo wszystkie potrzebne informacje urzędowe będą zinternetyzowane.)

Do tej pory Radio Maryja nie kojarzyło mi się wcale z nowoczesnością i podejrzewałam, że strona internetowa raczej nie będzie podążała za trendami w sieci. Jakże się zdziwiłam – wygląd witryny i obecne na stronie technologie i funkcjonalności pozytywnie zaskakują. RM ma własny kanał RSS, logiczną i intuicyjną strukturę informacji, na stronie użyto ajaxa. A najważniejsze – radia można posłuchać w bardzo prosty sposób – klikając na wyeksponowany button z napisem “słuchaj”, automatycznie włączamy Windows Media Playera i słuchamy.
Jak widać, internet staje się coraz bardziej naturalną częścią naszego życia i do nowych technologii przekonują się nawet środowiska, które trudno posądzać o innowacyjność. To po prostu internet staje się rzeczą coraz bardziej codzienną i zwyczajną – i chyba już nie jest “wynalazkiem szatana”.

norway.png

Choć wydaje się to graniczyć z cudem, udaje się w sieci znaleźć flashowe strony z grafiką o takim poziomie i klasie usability, w przypadku których ma się wrażenie całkowitej kontroli nad tym co się dzieje na ekranie. Jeśli chcecie sami zrobić własną galerię fotografii, można pobrać oprogramowanie z tej strony.
Jeśli chcecie zobaczyć oprogramowanie w akcji, polecam zdjęcia z Norwegii autorstwa Konrada Koniecznego, które można znaleźć tutaj: nie dość że cieszą oko same w sobie, to ogląda się je bez najmniejszego stresu. Nawigacja jest znakomita, a ładowanie tak szybkie, że można się zdziwić.

Dziś kilka słów o mojej ostatniej pasji, jaką jest śledzenie faz księżyca. Pasja zaczęła się od widgetu Igoogle, pokazującego, w jakiej obecnie fazie znajduje się nasz księżyc. Fascynujące, jak dokładnie abstrakcyjne rysunki odwzorowują to, co pojawia się codziennie na niebie. A księżyc na zdjęciu, w pierwszej tegorocznej wiosennej pełni, tak bardzo przypomina ten z obrazka Google’a. Dla przykładu pokazuję zrobione przeze mnie zdjęcie i ilustrację googlowską z tego samego dnia. I co jeszcze ciekawsze, wbrew artystycznym interpretacjom, księżyc jest biały a niebo jest czarne. Widać to tutaj czarno na białym.

Strony dla dziewcząt i młodych kobiet powinny być moim naturalnym środowiskiem. Każdy pewnie intuicyjnie czuje, że powinny stawiać na design i na ciekawe tematy. Powszechnie wiadomo, że my kobiety lubimy plotkować, szczególnie o facetach, ale także o innych przyjemnościach życiowych. Szczególnie jeśli mamy 16-30 lat i wszystkie (lub chociaż większość) możliwości są właściwie jeszcze dla nas otwarte.

Do takiego właśnie targetu odwołują się dwie stronki, które ostatnimi czasy przyuważyłam w sieci. Obie są związane z produktami spożywczymi, ale produkty owe są bardzo zgrabnie, nienachalnie wplecione w koncepcję obu stron.

Pierwsza z nich to Freeqstyles, społeczność dla młodych kobiet zbudowana wokół piwa Freeq i idei “kobiecych wieczorów”, pogaduszek w damskim gronie. Strona wokół tych pogaduszek się skupia. Podzielona jest na 3 działy.

  • Kobieta w pracy: mówi się tam na temat pogodzenia pracy z życiem rodzinnym, nietypowych zawodów, szklanego sufitu, czyli podsumowując – spraw okołozawodowych.
  • Kobieta nocą – czyli coś a’ la Seks w wielkim mieście.
  • Kobieta w domu – gotowanie, moda, uroda, dekorowanie, diety.

Czyli w sumie podział całkiem logiczny, a tematy smakowite jak lekki łosoś z rukolą popity szampanem z truskawką.
Pojawia się jednak dręczące pytanie, czy kobiety rzeczywiście lubią rozmawiać tylko o przysłowiowej dupie Maryni, czy to tylko stereotyp? Po drugie, czy każda z nas jest w duchu drapieżną wielkomiejską Cosmogirl? Po trzecie i najważniejsze, czy naprawdę ktoś przyjdzie na taką stronę, jeśli chce na te tematy porozmawiać, jeśli pod bokiem ma (w zależności od wieku) grono, goldenline i setki innych rozbudowanych społeczności z forami dyskusyjnymi oraz vortali tematycznych?

Jednak nie to jeszcze jest tą kroplą, która przechyla czarę goryczy. Problem leży gdzie indziej. Może i bym porozmawiała na jeden z tych tematów, ale niekoniecznie wtedy, gdy żeby otworzyć jakiś wątek, muszę czekać aż wyrosną mi na ekranie stylizowane motywy florystyczne. Niekoniecznie, gdy żeby zobaczyć jakiekolwiek komentarze, trzeba z trudem przewijać małe flashowe okienka. To nie jest wygodne. Koniec końców po takie wizycie jestem tylko zdenerwowana. Wołałabym się już napić piwa i pogadać na żywo, niż męczyć się żeby cokolwiek przeczytać, nie mówiąc już o udzieleniu odpowiedzi.

A przecież powinno być tak, że gdy u internautki pojawia się impuls napisania komentarza, ta iskra zainteresowania która ma szansę utrzymać ją przy tej rachitycznej społeczności, powinna móc to zrobić szybko i prosto.

Na razie więc surfuję dalej, na stronę firmowaną przez Goplanę – Czekoterapię. Jest to witryna adresowana do nieco młodszych kobiet, nastolatek i studentek (no, może też do “przerośniętych nastolatek”, czego dowodem fakt, że mi się spodobała). To taka babska strona, pod hasłem “terapii za pomocą czekolady”, gdzie można znaleźć parę śmiesznych, poprawiających nastrój gadżetów np. czekohoroskop, męski striptiz, generator komplementów (świetny!), a także, bo czemu nie, dowcipy o facetach.
I co jest na tej stronie fajne? Po pierwsze kolorystyka. Dokładnie taka, która kojarzy się z młodością, trendami i słodyczą. Ale co jest jeszcze fajniejsze, że przeglądając te zabawki naprawdę mam ochotę wysłać je dalej, a przeglądając horoskop łączący mój miesiąc urodzenia z osobowością i rodzajem ulubionej czekolady, naprawdę mam ochotę ją zjeść, bo czuję że właśnie ja, urodzona w grudniu, jestem stworzona dla tych pastylek miętowych (a raczej one dla mnie)…To jest strona, na którą wejdzie się tylko raz. Ale gdy się za tym pierwszym razem spodoba, przy okazji następnych zakupów w supermarkecie poszuka się tych miętowych pastylek. W ramach autoczekoterapii. I o to chodzi.

Co jest na obu stronach uderzająco i zastanawiająco podobne, to grafika. Te same motywy florystyczne na tle o nasyconych barwach, te same ciemne, roztańczone postaci kobiet na wysokich obcasach.. zresztą, co ja się tu będę rozpisywać.. zobaczcie sami (zielony i różowy obrazek to Goplana, brązowy to Freeq). Czyżby rysował to ten sam grafik? A może wszyscy rysują to samo?

grafikaczekofreeq.png

W Szwecji w tym roku wydatki na reklamę w internecie przewyższyły wydatki reklamowe na TV. W Wielkiej Brytanii przewidywane jest to już w tym roku. Są to informacje zasłyszane, tak więc w najbliższym czasie postaram się uzupełnić je statystyką.

Jaka jest przyszłość TV via Internet? Na razie wygląda to kiepsko. Inne badania  pokazują, że w Polsce dostęp do szerokopasmowego internetu ma tylko 8,4 procent Polaków. A nawet jeśli, wciąż internet jest za wolny, aby oglądać telewizję doskonałej jakości. Tak więc na razie tradycyjna TV nie zginie, jednak na dłuższą metę jej dni są policzone.

Czym, z punktu widzenia zwykłego człowieka, różni się telewizja tradycyjna od tej internetowej, która pewnie zastąpi ją w przyszłości? Ano, dwoma całkiem istotnymi dla reklamy sprawami. I wcale nie chodzi o technologię.

Po pierwsze, przy telewizji internetowej widownie będą coraz bardziej rozproszone i niszowe.

Po drugie, jest interaktywna i umożliwia natychmiastowe komentowanie – także w formie wideo.

To naprawdę wiele zmienia.