WEBTRENDY

Garść obserwacji na temat zjawisk w internecie, popartych teorią i praktyką. Ciekawe strony, technologie, rozwiązania, trendy. Oceny i prognozy. Strategie, funkcjonalności, wygląd. Wszystko, co internetowe.

Sprawa Gagi Z kwiecień 13, 2008

Kategoria wpisu: FMCG, nowości, reklama, różne, społeczności, web 2.0 — agusha @ 8:52 przed południem

Sporo ostatnio mówiło się o kampanii, której główną bohaterką była niejaka Gaga Z.

Po pierwsze, podobał mi się świat subtelnych skojarzeń, które od początku budowała. Pseudonim artystyczny, nazwa płyty, tekst piosenki - wszystko w delikatny sposób sugerowało nam rozwiązanie reklamowej zagadki.

Po drugie, była logiczna. Na początku stworzono postać Gagi Z, parodię wiadomo kogo, która była była do tego stopnia obciachowa, że nie sposób było nie mieć jej dość po jednym obejrzeniu. Trudno było uwierzyć, że ktoś o tak ewidentnie niskiej wartości artystycznej i tak ewidentnie za wysokiej samoocenie może w ogóle mieć czelność pokazywać się publicznie. Budziła pogardę, ale i swoistą, pełną niedowierzania fasynację. Potem na stronie pojawiła się informacja - “Masz jej dość? Kliknij tutaj.”. Hmm ..kto by nie miał. Klikając, przenosiliśmy się na stronę producenta leku na zgagę.

Po trzecie, w mojej opinii kampania była skuteczna. A to dlatego, że większości ludzi zgaga nie kojarzy się z jakąkolwiek marką, tak jak ubrania, napoje czy buty. Tak więc wyróżniając się, sprawiamy, że ludzie zapamiętują nazwę produktu. Nie musimy mówić czy jest skuteczny czy nie i dlaczego. Ważne, że jak chwyci nas zgaga i wybierzemy się do apteki, poprosimy pewnie właśnie o ten środek, bo innych nie znamy.

Po czwarte, pokazuje, że może jednak w Polsce da się zrealizować coś niesztampowego, że może kiedyś dogonimy kraje bardziej w dziedzinie reklamy zaawansowane. I że istnieje wielki, nieodkryty potencjał, jaki niosą serwisy tworzone oddolnie przez internautów. To oczywiście były pierwsze przymiarki, ale przykład pokazuje że można.

A może nie można?

 

Trendy zagregowane kwiecień 6, 2008

Kategoria wpisu: FMCG, Web 3.0, google, gry i VR, mobile, muzyka/audio, personalizacja, reklama, różne, społeczności, video, web 2.0 — agusha @ 11:46 przed południem

Z tego co obserwuję w necie, a czego wyraz daję na moim blogu, wyłaniają się jakieś trendy. Gdybym miała wymienić najważniejsze z nich - najbardziej znaczące i na teraz, i na przyszłość - wymienię:

  1. WEB 2.0 - a w szczególności internet tworzony przez użytkowników, którzy zyskują wielką władzę i siłę marketingową, a także to, jak okruch informacji staje się dzięki temu zjawisku potężną siłą.
  2. KONWERGENCJA MEDIÓW- to, że coraz częściej tradycyjne media przenoszą się do sieci, a tradycyjni telewidzowie i - przedw wszystkim - radiosłuchacze - włączają komputer zamiast TV lub radia.
  3. INTERNET MOBILNY - jego rosnące znaczenie i lista zastosowań.
  4. PERSONALIZACJA - stron i narzędzi, w jakimkolwiek swoim wymiarze.
  5. WIRTUALNE ŚWIATY, w co wliczam też gry, a także pełne multimediów, wciągające nas w interaktywną grę strony produktów FMCG.
  6. MULTIMEDIA - przede wszystkim wideo, które ożywia sieć, a które pojawia się wszędzie.
  7. NIESTANDARDOWE STRATEGIE MEDIOWE - Odejście od tradycyjnych mediów internetowych na rzecz bardziej subtelnych i bardziej kreatywnych sposobów zwracania uwagi użytkownika.
  8. GOOGLE I INTELIGENTNA SIEĆ - szeroko zakrojony zwrot Google w stronę inteligentnej sieci, którą konsekwentnie buduje poprzez siatkę użytecznych, zbierających informacje narzędzi. Google ma największą i najbardziej znaczącą marketingowo bazę danych na świecie!

Który z tych trendów jest najważniejszy - dla reklamy, dla społeczeństwa, dla użytkowników?

 

Zabójcze wirusy marzec 28, 2008

Kategoria wpisu: reklama, video, virale — agusha @ 9:21 przed południem

Znalazłam ciekawy artykuł o mitach nt. wirusowego wideo, pod którym się z pełnym przekonaniem podpisuję. Jednym z opisanych mitów jest tzw. “promocja promocji” - wrzucając do sieci virala, często promujemy sam filmik, nie myśląc o przekazie jaki ze sobą niesie, ani o tym, jaki będzie miał wpływ na strategię/wizerunek/sprzedaż produktu. Przy tej okazji pragnę przypomnieć dwa filmiki, które pewnie są już niektórym znane, w szczególności ten polski. Dokładnie biorąc, chodzi mi o przeróbki reklam banku BPH i MasterCard. Obie mocno kontrowersyjne.
Z bankiem BPH afera wybuchła jakiś czas temu w Polsce. Spot można było obejrzeć TUTAJ. Wielu się podobał, jednak mam nieodparte wrażenie, że nie wpłynie dobrze na wizerunek marki. Ten spot może jest śmieszny, ale w moim odczuciu tworzy wokół banku nieprzyjemny klimat. Uderza w mity zakorzenione w głębokich warstwach świadomości, że prawo do kredytów, dobrego traktowania, konsumpcji i korzystania z życia jest zarezerwowane tylko dla wąskiej grupy uprzywilejowanych, tak jak to było na początku lat 90. Nie ma się co oszukiwać, że żyjemy w społeczeństwie już egalitarnym, gdzie takich skojarzeń nie ma. Dlatego też sądzę, że u wielu osób po obejrzeniu spotu pojawiły się negatywne emocje, może nawet nieuświadomione. Stawiam dolary przeciw orzechom, że wyszłoby to w badaniach projekcyjnych.


Drugi spot, MasterCarda - TUTAJ - ogląda się o wiele przyjemniej. Skojarzenie z seksem, choć obrazoburcze dla tak szacownej marki, robi w sumie dobre wrażenie - odświeża nieco zbyt grzeczny wizerunek produktu i apeluje do ukrytych pokładów pozytywnych emocji z nim związanych.

Jaki z tego wniosek? Tworząc wirale, nie powinniśmy myśleć tylko o tym by dobrze się “mnożyły”. Bo w końcu jest to tylko narzędzie strategii, a nie jej cel.

 

Znany deser w nowej oprawie marzec 26, 2008

Kategoria wpisu: FMCG, kobiety, oceny stron, reklama, web 2.0 — agusha @ 7:46 pm

 johnny2.png   delight1.png

Przeglądając dziś Pudelka (tak, tak!) natknęłam się na reklamę kontekstową w słowach kluczowych, przypisanych do jednego z artykułów. Przy artykule o rzekomo “boskim” Johnnym Deppie, obok standardowych nazwisk gwiazd znalazło się zaznaczone na czerwono słowo “delight” czyli “rozkosz”. Zaciekawiona ową rozkoszną niespodzianką kliknęłam i zostałam przeniesiona na sympatyczną stronkę firmowaną przez Mars Delight Strefa Delight.

Reklama kontekstowa wydaje się być przyszłością reklamy w internecie. Jesteśmy coraz bardziej zmęczeni tradycyjnymi banerami, spada ich zauważalność i klikalność. Tak więc wymyślanie coraz nowych miejsc, gdzie można niby od niechcenia pochwycić i wciągnąć do zabawy internautę jest zadaniem dla osób planujących promocję w sieci.
Innym pytaniem jest, jak powinny wyglądać strony promujące produkty spożywcze, aby stanowiły one atrakcję dla internauty, jednocześnie wpływając pozytywnie na wizerunek, i w efekcie sprzedaż produktu.

Mars Delight udało się zrobić coś niesłychanie prostego i niesłychanie odkrywczego. Stworzyli stronę FMCG, którą można odwiedzać więcej niż raz. Agregując “najprzyjemniejsze” wpisy z różnych serwisów O2 - smakowitą i lekką modę, chwytliwe plotki - stworzyli miejsce, które dostarcza ciekawy, ciągle to nowy content, a zarazem kojarzy się z lekkością i przyjemnością chwili, których dostarcza nam ów drobny deser. A zatem chapeaux bas.

 

Śmierć media plannera marzec 23, 2008

Kategoria wpisu: Web 3.0, branża, google, nowości, reklama — agusha @ 9:00 pm

Google zamierza wprowadzić i udoskonalać system zarządzania reklamami online. Tak jak sobie to wyobrażam i przypuszczam (bo systemu jeszcze nie ma), będzie to jak w przypadku większości produktów Google, kolejny spory krok w stronę inteligentnej sieci.

Zawód media plannera, jako osoby jedynie planującej kiedy, gdzie i jak zostaną wyświetlone media, ma szansę wkrótce odejść do przeszłości. Bo algorytmy, rozwiązujące tego rodzaju dylematy, będą dysponowały podobną wiedzą, a na pewno lepszymi mocami przerobowymi niż ludzie.

Media plannerzy powinni już teraz myśleć nad tym, jak skupić się bardziej na tworzeniu strategii, które pozwoliłyby firmie odnaleźć internautę w jego naturalnym środowisku, a po drugie - skłoniły go do tego, żeby sam z przyjemnością obejrzał reklamę. Bo nie ma co się łudzić, że tradycyjne formy reklamy w internecie nie bedą traciły na znaczeniu. A biorąc pod uwagę wspomniany już przeze mnie trend wzrostowy tyczący się wydatków na reklamę online, warto o tym poważnie pomyśleć.

 

Dobre i złe strony kobiet marzec 21, 2008

Kategoria wpisu: FMCG, grafika, kobiety, oceny stron, reklama, różne, społeczności, usability — agusha @ 9:47 przed południem

Strony dla dziewcząt i młodych kobiet powinny być moim naturalnym środowiskiem. Każdy pewnie intuicyjnie czuje, że powinny stawiać na design i na ciekawe tematy. Powszechnie wiadomo, że my kobiety lubimy plotkować, szczególnie o facetach, ale także o innych przyjemnościach życiowych. Szczególnie jeśli mamy 16-30 lat i wszystkie (lub chociaż większość) możliwości są właściwie jeszcze dla nas otwarte.

Do takiego właśnie targetu odwołują się dwie stronki, które ostatnimi czasy przyuważyłam w sieci. Obie są związane z produktami spożywczymi, ale produkty owe są bardzo zgrabnie, nienachalnie wplecione w koncepcję obu stron.

Pierwsza z nich to Freeqstyles, społeczność dla młodych kobiet zbudowana wokół piwa Freeq i idei “kobiecych wieczorów”, pogaduszek w damskim gronie. Strona wokół tych pogaduszek się skupia. Podzielona jest na 3 działy.

  • Kobieta w pracy: mówi się tam na temat pogodzenia pracy z życiem rodzinnym, nietypowych zawodów, szklanego sufitu, czyli podsumowując - spraw okołozawodowych.
  • Kobieta nocą - czyli coś a’ la Seks w wielkim mieście.
  • Kobieta w domu - gotowanie, moda, uroda, dekorowanie, diety.

Czyli w sumie podział całkiem logiczny, a tematy smakowite jak lekki łosoś z rukolą popity szampanem z truskawką.
Pojawia się jednak dręczące pytanie, czy kobiety rzeczywiście lubią rozmawiać tylko o przysłowiowej dupie Maryni, czy to tylko stereotyp? Po drugie, czy każda z nas jest w duchu drapieżną wielkomiejską Cosmogirl? Po trzecie i najważniejsze, czy naprawdę ktoś przyjdzie na taką stronę, jeśli chce na te tematy porozmawiać, jeśli pod bokiem ma (w zależności od wieku) grono, goldenline i setki innych rozbudowanych społeczności z forami dyskusyjnymi oraz vortali tematycznych?

Jednak nie to jeszcze jest tą kroplą, która przechyla czarę goryczy. Problem leży gdzie indziej. Może i bym porozmawiała na jeden z tych tematów, ale niekoniecznie wtedy, gdy żeby otworzyć jakiś wątek, muszę czekać aż wyrosną mi na ekranie stylizowane motywy florystyczne. Niekoniecznie, gdy żeby zobaczyć jakiekolwiek komentarze, trzeba z trudem przewijać małe flashowe okienka. To nie jest wygodne. Koniec końców po takie wizycie jestem tylko zdenerwowana. Wołałabym się już napić piwa i pogadać na żywo, niż męczyć się żeby cokolwiek przeczytać, nie mówiąc już o udzieleniu odpowiedzi.

A przecież powinno być tak, że gdy u internautki pojawia się impuls napisania komentarza, ta iskra zainteresowania która ma szansę utrzymać ją przy tej rachitycznej społeczności, powinna móc to zrobić szybko i prosto.

Na razie więc surfuję dalej, na stronę firmowaną przez Goplanę - Czekoterapię. Jest to witryna adresowana do nieco młodszych kobiet, nastolatek i studentek (no, może też do “przerośniętych nastolatek”, czego dowodem fakt, że mi się spodobała). To taka babska strona, pod hasłem “terapii za pomocą czekolady”, gdzie można znaleźć parę śmiesznych, poprawiających nastrój gadżetów np. czekohoroskop, męski striptiz, generator komplementów (świetny!), a także, bo czemu nie, dowcipy o facetach.
I co jest na tej stronie fajne? Po pierwsze kolorystyka. Dokładnie taka, która kojarzy się z młodością, trendami i słodyczą. Ale co jest jeszcze fajniejsze, że przeglądając te zabawki naprawdę mam ochotę wysłać je dalej, a przeglądając horoskop łączący mój miesiąc urodzenia z osobowością i rodzajem ulubionej czekolady, naprawdę mam ochotę ją zjeść, bo czuję że właśnie ja, urodzona w grudniu, jestem stworzona dla tych pastylek miętowych (a raczej one dla mnie)…To jest strona, na którą wejdzie się tylko raz. Ale gdy się za tym pierwszym razem spodoba, przy okazji następnych zakupów w supermarkecie poszuka się tych miętowych pastylek. W ramach autoczekoterapii. I o to chodzi.

Co jest na obu stronach uderzająco i zastanawiająco podobne, to grafika. Te same motywy florystyczne na tle o nasyconych barwach, te same ciemne, roztańczone postaci kobiet na wysokich obcasach.. zresztą, co ja się tu będę rozpisywać.. zobaczcie sami (zielony i różowy obrazek to Goplana, brązowy to Freeq). Czyżby rysował to ten sam grafik? A może wszyscy rysują to samo?

grafikaczekofreeq.png

 

Coraz bardziej interaktywnie marzec 19, 2008

Kategoria wpisu: badania, reklama, różne, technologie, video — agusha @ 9:59 przed południem

W Szwecji w tym roku wydatki na reklamę w internecie przewyższyły wydatki reklamowe na TV. W Wielkiej Brytanii przewidywane jest to już w tym roku. Są to informacje zasłyszane, tak więc w najbliższym czasie postaram się uzupełnić je statystyką.

Jaka jest przyszłość TV via Internet? Na razie wygląda to kiepsko. Inne badania  pokazują, że w Polsce dostęp do szerokopasmowego internetu ma tylko 8,4 procent Polaków. A nawet jeśli, wciąż internet jest za wolny, aby oglądać telewizję doskonałej jakości. Tak więc na razie tradycyjna TV nie zginie, jednak na dłuższą metę jej dni są policzone.

Czym, z punktu widzenia zwykłego człowieka, różni się telewizja tradycyjna od tej internetowej, która pewnie zastąpi ją w przyszłości? Ano, dwoma całkiem istotnymi dla reklamy sprawami. I wcale nie chodzi o technologię.

Po pierwsze, przy telewizji internetowej widownie będą coraz bardziej rozproszone i niszowe.

Po drugie, jest interaktywna i umożliwia natychmiastowe komentowanie - także w formie wideo.

To naprawdę wiele zmienia.

 

FMCG w internecie marzec 10, 2008

Kategoria wpisu: FMCG, grafika, gry i VR, oceny stron, reklama, różne — agusha @ 1:22 przed południem

Niniejszym wpisem inauguruję nową kategorię na blogu webtrendy - oceny stron z branży FMCG, czyli przede wszystkim produktów spożywczych, ale także kosmetyków i wszelkich innych dóbr szybko zbywalnych. Dlaczego wyróżniam te akurat strony?

Po pierwsze, stanowią one lwią część projektów agencji interaktywnych.

Po drugie, w przeciwieństwie do Web 2.0. i portali/vortali, mało kto na te strony wchodzi regularnie. Zazwyczaj odwiedza je raz, i jeśli za tym jednym razem da się przekonać do strony i produktu, to znakomicie. Jeśli nie - to nie będzie już drugiej okazji.

Po trzecie, mało kto wchodzi na te strony umyślnie. Zazwyczaj klika na reklamę, wchodzi przypadkowo czy też z polecenia przyjaciół. A żeby przyjaciele polecali sobie wzajemnie daną stronę, musi być naprawdę wypasiona, bo nikt nie ma czasu czytać nudnych informacji o historii firmy X, a jeśli jest tylko zainteresowany produktem, to po prostu idzie do sklepu i kupuje.

Słowem, ich twórcy muszą się szczególnie mocno starać. Często są to strony naprawdę zaskakujące oryginalnym  i dopracowanym designem, grami interaktywnymi, animacjami, multimediami i co tam jeszcze fabryka wyprodukowała.

W każdym odcinku cyklu będę omawiać strony z innej półki. Według różnych, stworzonych na potrzeby chwili kryteriów. Napiszę o tym, co mi się podoba, a co niekoniecznie. Również w kontekście pytania, po co właściwie dana strona zaistniała. Odcinki będą pojawiać się bardzo nieregularnie, a strony będą wybierane całkowicie subiektywnie. I jeszcze jedno - oceniam tylko pierwszą ligę, albo też takie strony, które z racji budżetu, wykonania i marki do tej ligi pretendują. Nie będę kopać tego, co i tak już leży.

Dziś poza kategoriami, na rozgrzewkę dwie stronki, któe ostatnio zwróciły moją uwagę - czytaj - zdołały ją przyciągnąć. Zapraszam na duofruo.pl oraz tegomitrzeba.pl

 

Agencja (mocno) interaktywna marzec 8, 2008

Kategoria wpisu: branża, grafika, niezwykłe!, oceny stron, reklama, różne — agusha @ 10:39 przed południem

agencynet1.png

agencynet1.pngagencynet1.pngStronka agencji interaktywnej, która ogromnie mi się spodobała, i jest wg mnie zapowiedzią nowych czasów, w których strony staną się bardziej podobne do naszych domów niż do naszych gazet…

Zobaczcie TUTAJ.

 

Google w centrum świata luty 20, 2008

Kategoria wpisu: Web 3.0, google, personalizacja, prywatność, reklama, usability — agusha @ 8:41 pm

Czym właściwie jest czy też właściwie może być dla internauty Google?

  • Po pierwsze, zaspokaja wszystkie najważniejsze potrzeby, dla których ludzie w ogóle pojawiają się w internecie. Tak więc: poszukiwanie informacji, poczta, rozrywka.
  • Po drugie, narzędzia Google, takie jak Gmail, kalendarz, wyszukiwarka czy Igoogle to mistrzostwo w dziedzinie wygody, szybkości, przejrzystości interfejsu. Dlatego ludzie ich używają. I tak niepostrzeżenie zaplątują swoje życie w sieć.

Google całkowicie zastępuje to, czym niegdyś były portale horyzontalne - jest “wrotami do internetu” (stąd zresztą wzięło się w tym kontekście słowo “portal”). Dzięki spersonalizowanej stronie można mieć z jednego miejsca dostęp do całego internetu i rozlewniwiająco prostych i wygodnych w użyciu narzędzi kompleksowo organizujących życie. Co w połączeniu z możliwością szybkiej i łatwej, samodzielnej zmiany uporządkowania contentu na stronie sprawia, że Igoogle jest właściwie mapą upodobań danej osoby.

Google dysponuje jeszcze narzędziami analitycznymi - takimi jak chociażby bardzo rozbudowany, darmowy system statystyk strony Analytics. To załatwia sprawę właścicieli stron - udostępniają bez bólu wszystkie dane na temat odwiedzalności swych stron i profilu internautów.

Podsumujmy. Nie będzie to szczególnie odkrywcze, jeśli napiszę, że Google wie o internaucie wszystko, jeśli ten na to pozwoli. Wie, co go interesuje i co robi. Zna jego styl życia i upodobania. Te wszystkie informacje pozyskiwane są bez konieczności przeprowadzania skomplikowanych i kosztownych badań. Internauta sam dostarcza je za darmo i chętnie. Co stanie się z tymi informacjami? Jest to bezcenne źródło wiedzy, dzięki której można już nie grupowo, a indywidualnie targetować przekaz marketingowy i poznać właściwie na wylot upodobania konsumentów. Co dla przeciętego zjadacza chleba może nie być wcale zagrożeniem, prócz tego, że tak naprawdę zaczyna żyć w rzeczywistości, w której za cenę wygody pozbywa się części prywatności. Wcale nie twierdzę że to źle, ale jest to jednak jakiś (nieodwracalny) wybór.