Archiwum kategorii: oceny stron

Nie będę kryć, że nowy ONET mi się podoba. Po pierwsze, ze względu na lżejszą kolorystykę. Po drugie, ze względu na możliwość personalizacji. Nie chce mi się na razie z niej korzystać ale pewnie w końcu to zrobię, szczególnie jak możliwość ta, w co wierzę, rozwinie się w stylu IGoogle. Po trzecie, ze względu na dodanie większej liczby kategorii tematycznych. W tym takiej o nowych technologiach. A jak Wam się podoba?

Uwielbiam Reddsa. Przede wszystkim dlatego, że jest pyszny. A odkąd ma nowe, designerskie puszki, kupuję go częściej i chętniej. Do czego to jest w stanie doprowadzić nas pogoń za stylem :)

Bo tym, co do nas najbardziej przemawia, jest estetyka czyli innymi słowy obrazki. I kolory. Estetyka Reddsa przemawia szczególnie do kobiet, dla których zresztą powstało to piwo. A rysunki Endo, które ubóstwiam za miejski, lekko dekadencki a przede wszystkim kobiecy i nowoczesny styl – pasują tu idealnie.

A strona jest bardzo skromna, wizerunkowa. To właściwie minisite. Jest świetna pod względem grafiki i nie przeładowana dziwnymi gierkami i bajerami, jak wiele stron FMCG. Po prostu miło popatrzeć. A potem odnaleźć charakterystyczną puszkę w sklepie.

Tym razem 3 rzeczy, które ostatnio zwróciły moją uwagę

Z kategorii “najgłupsza strona web 2.0.” – mojgrzech.pl

Z kategorii “najciekawszy startup mobilny” – m.youtube.com

Z kategorii “najfajniejszy wirtualny świat z zastosowaniem wideoprzewodnika” – seemydress.com

O wideprzewodnikach jeszcze będzie, na razie zachęcam do odbycia powyższych wirtualnych wycieczek.

Do czego to doszło, żeby o poprawności danego słowa lub jej braku decydowała popularność w Google. I to jeszcze tak bardzo wyprana z kontekstu, czysto ilościowa. Oglądając serwis poprawnie.net z wielkim zdumieniem stwierdziłam, że świat jednak bardzo się zmienił, odkąd to ja chodziłam do szkoły podstawowej… Inna sprawa że to serwis nie tylko dla uczniów podstawówki, tylko dla wszystkich, którzy zamiast na książkach wychowali się na forach internetowych i komunikatorach.

 johnny2.png   delight1.png

Przeglądając dziś Pudelka (tak, tak!) natknęłam się na reklamę kontekstową w słowach kluczowych, przypisanych do jednego z artykułów. Przy artykule o rzekomo “boskim” Johnnym Deppie, obok standardowych nazwisk gwiazd znalazło się zaznaczone na czerwono słowo “delight” czyli “rozkosz”. Zaciekawiona ową rozkoszną niespodzianką kliknęłam i zostałam przeniesiona na sympatyczną stronkę firmowaną przez Mars Delight Strefa Delight.

Reklama kontekstowa wydaje się być przyszłością reklamy w internecie. Jesteśmy coraz bardziej zmęczeni tradycyjnymi banerami, spada ich zauważalność i klikalność. Tak więc wymyślanie coraz nowych miejsc, gdzie można niby od niechcenia pochwycić i wciągnąć do zabawy internautę jest zadaniem dla osób planujących promocję w sieci.
Innym pytaniem jest, jak powinny wyglądać strony promujące produkty spożywcze, aby stanowiły one atrakcję dla internauty, jednocześnie wpływając pozytywnie na wizerunek, i w efekcie sprzedaż produktu.

Mars Delight udało się zrobić coś niesłychanie prostego i niesłychanie odkrywczego. Stworzyli stronę FMCG, którą można odwiedzać więcej niż raz. Agregując “najprzyjemniejsze” wpisy z różnych serwisów O2 – smakowitą i lekką modę, chwytliwe plotki – stworzyli miejsce, które dostarcza ciekawy, ciągle to nowy content, a zarazem kojarzy się z lekkością i przyjemnością chwili, których dostarcza nam ów drobny deser. A zatem chapeaux bas.

Do tej pory Radio Maryja nie kojarzyło mi się wcale z nowoczesnością i podejrzewałam, że strona internetowa raczej nie będzie podążała za trendami w sieci. Jakże się zdziwiłam – wygląd witryny i obecne na stronie technologie i funkcjonalności pozytywnie zaskakują. RM ma własny kanał RSS, logiczną i intuicyjną strukturę informacji, na stronie użyto ajaxa. A najważniejsze – radia można posłuchać w bardzo prosty sposób – klikając na wyeksponowany button z napisem “słuchaj”, automatycznie włączamy Windows Media Playera i słuchamy.
Jak widać, internet staje się coraz bardziej naturalną częścią naszego życia i do nowych technologii przekonują się nawet środowiska, które trudno posądzać o innowacyjność. To po prostu internet staje się rzeczą coraz bardziej codzienną i zwyczajną – i chyba już nie jest “wynalazkiem szatana”.

norway.png

Choć wydaje się to graniczyć z cudem, udaje się w sieci znaleźć flashowe strony z grafiką o takim poziomie i klasie usability, w przypadku których ma się wrażenie całkowitej kontroli nad tym co się dzieje na ekranie. Jeśli chcecie sami zrobić własną galerię fotografii, można pobrać oprogramowanie z tej strony.
Jeśli chcecie zobaczyć oprogramowanie w akcji, polecam zdjęcia z Norwegii autorstwa Konrada Koniecznego, które można znaleźć tutaj: nie dość że cieszą oko same w sobie, to ogląda się je bez najmniejszego stresu. Nawigacja jest znakomita, a ładowanie tak szybkie, że można się zdziwić.

Strony dla dziewcząt i młodych kobiet powinny być moim naturalnym środowiskiem. Każdy pewnie intuicyjnie czuje, że powinny stawiać na design i na ciekawe tematy. Powszechnie wiadomo, że my kobiety lubimy plotkować, szczególnie o facetach, ale także o innych przyjemnościach życiowych. Szczególnie jeśli mamy 16-30 lat i wszystkie (lub chociaż większość) możliwości są właściwie jeszcze dla nas otwarte.

Do takiego właśnie targetu odwołują się dwie stronki, które ostatnimi czasy przyuważyłam w sieci. Obie są związane z produktami spożywczymi, ale produkty owe są bardzo zgrabnie, nienachalnie wplecione w koncepcję obu stron.

Pierwsza z nich to Freeqstyles, społeczność dla młodych kobiet zbudowana wokół piwa Freeq i idei “kobiecych wieczorów”, pogaduszek w damskim gronie. Strona wokół tych pogaduszek się skupia. Podzielona jest na 3 działy.

  • Kobieta w pracy: mówi się tam na temat pogodzenia pracy z życiem rodzinnym, nietypowych zawodów, szklanego sufitu, czyli podsumowując – spraw okołozawodowych.
  • Kobieta nocą – czyli coś a’ la Seks w wielkim mieście.
  • Kobieta w domu – gotowanie, moda, uroda, dekorowanie, diety.

Czyli w sumie podział całkiem logiczny, a tematy smakowite jak lekki łosoś z rukolą popity szampanem z truskawką.
Pojawia się jednak dręczące pytanie, czy kobiety rzeczywiście lubią rozmawiać tylko o przysłowiowej dupie Maryni, czy to tylko stereotyp? Po drugie, czy każda z nas jest w duchu drapieżną wielkomiejską Cosmogirl? Po trzecie i najważniejsze, czy naprawdę ktoś przyjdzie na taką stronę, jeśli chce na te tematy porozmawiać, jeśli pod bokiem ma (w zależności od wieku) grono, goldenline i setki innych rozbudowanych społeczności z forami dyskusyjnymi oraz vortali tematycznych?

Jednak nie to jeszcze jest tą kroplą, która przechyla czarę goryczy. Problem leży gdzie indziej. Może i bym porozmawiała na jeden z tych tematów, ale niekoniecznie wtedy, gdy żeby otworzyć jakiś wątek, muszę czekać aż wyrosną mi na ekranie stylizowane motywy florystyczne. Niekoniecznie, gdy żeby zobaczyć jakiekolwiek komentarze, trzeba z trudem przewijać małe flashowe okienka. To nie jest wygodne. Koniec końców po takie wizycie jestem tylko zdenerwowana. Wołałabym się już napić piwa i pogadać na żywo, niż męczyć się żeby cokolwiek przeczytać, nie mówiąc już o udzieleniu odpowiedzi.

A przecież powinno być tak, że gdy u internautki pojawia się impuls napisania komentarza, ta iskra zainteresowania która ma szansę utrzymać ją przy tej rachitycznej społeczności, powinna móc to zrobić szybko i prosto.

Na razie więc surfuję dalej, na stronę firmowaną przez Goplanę – Czekoterapię. Jest to witryna adresowana do nieco młodszych kobiet, nastolatek i studentek (no, może też do “przerośniętych nastolatek”, czego dowodem fakt, że mi się spodobała). To taka babska strona, pod hasłem “terapii za pomocą czekolady”, gdzie można znaleźć parę śmiesznych, poprawiających nastrój gadżetów np. czekohoroskop, męski striptiz, generator komplementów (świetny!), a także, bo czemu nie, dowcipy o facetach.
I co jest na tej stronie fajne? Po pierwsze kolorystyka. Dokładnie taka, która kojarzy się z młodością, trendami i słodyczą. Ale co jest jeszcze fajniejsze, że przeglądając te zabawki naprawdę mam ochotę wysłać je dalej, a przeglądając horoskop łączący mój miesiąc urodzenia z osobowością i rodzajem ulubionej czekolady, naprawdę mam ochotę ją zjeść, bo czuję że właśnie ja, urodzona w grudniu, jestem stworzona dla tych pastylek miętowych (a raczej one dla mnie)…To jest strona, na którą wejdzie się tylko raz. Ale gdy się za tym pierwszym razem spodoba, przy okazji następnych zakupów w supermarkecie poszuka się tych miętowych pastylek. W ramach autoczekoterapii. I o to chodzi.

Co jest na obu stronach uderzająco i zastanawiająco podobne, to grafika. Te same motywy florystyczne na tle o nasyconych barwach, te same ciemne, roztańczone postaci kobiet na wysokich obcasach.. zresztą, co ja się tu będę rozpisywać.. zobaczcie sami (zielony i różowy obrazek to Goplana, brązowy to Freeq). Czyżby rysował to ten sam grafik? A może wszyscy rysują to samo?

grafikaczekofreeq.png

Niniejszym wpisem inauguruję nową kategorię na blogu webtrendy - oceny stron z branży FMCG, czyli przede wszystkim produktów spożywczych, ale także kosmetyków i wszelkich innych dóbr szybko zbywalnych. Dlaczego wyróżniam te akurat strony?

Po pierwsze, stanowią one lwią część projektów agencji interaktywnych.

Po drugie, w przeciwieństwie do Web 2.0. i portali/vortali, mało kto na te strony wchodzi regularnie. Zazwyczaj odwiedza je raz, i jeśli za tym jednym razem da się przekonać do strony i produktu, to znakomicie. Jeśli nie – to nie będzie już drugiej okazji.

Po trzecie, mało kto wchodzi na te strony umyślnie. Zazwyczaj klika na reklamę, wchodzi przypadkowo czy też z polecenia przyjaciół. A żeby przyjaciele polecali sobie wzajemnie daną stronę, musi być naprawdę wypasiona, bo nikt nie ma czasu czytać nudnych informacji o historii firmy X, a jeśli jest tylko zainteresowany produktem, to po prostu idzie do sklepu i kupuje.

Słowem, ich twórcy muszą się szczególnie mocno starać. Często są to strony naprawdę zaskakujące oryginalnym  i dopracowanym designem, grami interaktywnymi, animacjami, multimediami i co tam jeszcze fabryka wyprodukowała.

W każdym odcinku cyklu będę omawiać strony z innej półki. Według różnych, stworzonych na potrzeby chwili kryteriów. Napiszę o tym, co mi się podoba, a co niekoniecznie. Również w kontekście pytania, po co właściwie dana strona zaistniała. Odcinki będą pojawiać się bardzo nieregularnie, a strony będą wybierane całkowicie subiektywnie. I jeszcze jedno – oceniam tylko pierwszą ligę, albo też takie strony, które z racji budżetu, wykonania i marki do tej ligi pretendują. Nie będę kopać tego, co i tak już leży.

Dziś poza kategoriami, na rozgrzewkę dwie stronki, któe ostatnio zwróciły moją uwagę – czytaj – zdołały ją przyciągnąć. Zapraszam na duofruo.pl oraz tegomitrzeba.pl

agencynet1.png

agencynet1.pngagencynet1.pngStronka agencji interaktywnej, która ogromnie mi się spodobała, i jest wg mnie zapowiedzią nowych czasów, w których strony staną się bardziej podobne do naszych domów niż do naszych gazet…

Zobaczcie TUTAJ.