Portal nasza-klasa to dość specyficzne medim społecznościowe, w szczególności ze względu na odmienną od zazwyczaj występującej w tego typu portalach, strukturę demograficzną. Średnia wieku jest dużo wyższa, a średnia wykształcenia dużo niższa od zazwyczaj bardziej młodzieżowych (jak grono.net) lub bardziej elitarnych (jak goldenline.pl) społecznościówek. Można więc powiedzieć, że jest to społeczność, która mniej więcej odzwierciedla przekrój demograficzny kraju.
Na portalu można przeprowadzać ciekawe badania. Przede wszystkim dotyczące więzi społecznych, ale – co jeszcze bardziej interesujące – z dziedziny antropologii obrazu, mając do dyspozycji niezliczone zdjęcia z wakacji, z mieszkań, z imprez rodzinnych, ze ślubów, z domówek. Przy tej okazji zauważyłam dwie interesujące tendencje, które towarzyszą zazwyczaj tym fotkom.
Po pierwsze więc, dzieci. Wiele młodych osób, naprawdę sporo, zamieszcza swoje fotki z dziećmi. To jakby zrozumiałe – w końcu dla rodziców ich dzieci to zjawisko godne pokazywania całemu światu. Ale co ciekawsze, wiele spośród tych fotek przedstawia dzieci nie będące latoroślami właściciela profilu, tylko potomkami kuzynów i znajomych. Często też na zdjęciach tych intrygująco brakuje podpisu, co skłania do podejrzeń, czy nasz kolega czy koleżanka aby nie zdążyli już w międzyczasie zostać rodzicami.
Po drugie, wspólne profile małżeńskie. Takie rzeczy spotyka się tylko na naszej-klasie. Mąż i żona, powiedzmy Jan i Janina Kowalscy, mają wspólny profil i być może nawet wspólnie z niego korzystają. To zupełnie jak wspólne konto w banku. Wspólnota małżeńska rozszerzyła się po prostu na świat wirtualny.
Co z tego wynika? Ano to, że masowa Polska jest jednak wciąż krajem dość rodzinnym i kolektywistycznym. Co więcej, także wśród młodego pokolenia. Wielkomiejskie, nowoczesne single są wciąż awangardą.
