Archiwa miesięczne: sierpień 2008

Herbata dobra jest na wszystko, wiadomo nie od dziś. Ma wiele atrakcyjnych odmian, a w krajach Dalekiego Wschodu jest wręcz napojem “kultowym”. Dziś zatem wezmę pod lupę dwa serwisy poświęcone butelkowanym herbatom, które jawią się jako zdrowsza, bardziej “zen” alternatywa dla coca-coli i pokrewnych napojów.

Serwis herbaty Nestea Vitao prezentuje trzy rodzaje herbat – białą, czerwoną i zieloną – każdą na inną okazję. Serwis zbudowany jest na bazie filmów wideo, pokazujących, jak herbata działa na zabieganą, nowoczesną kobietę – pozwala jej się zrelaksować lub ożywić czy to w domu, czy to w pracy. Serwis stworzony jest wokół hasła “10 minut w rytmie VITAO!” – proponując poświęcenie 10 minut dziennie, które pozwolą się wyciszyć się i poczuć jak na afrykańskim stepie lub chińskim polu ryżowym. To swoista medytacja odrywająca od tempa i stresów biurowego i domowego życia, zwana “trendem vitao”. Każdy rodzaj herbaty powoduje inny efekt – biała  pobudza, zielona chroni, czerwona uspokaja. Strona, mimo że oparta na ciekawym pomyśle strategicznym, ma jednak sporo niedociągnięć. Pierwsze z nich jest prozaiczne, ale bardzo istotne - nie sposób znaleźć jej w wyszukiwarkach. Co powoduje, że można na stronę trafić tylko poprzez reklamy. Po drugie, wideo, mimo że ładnie zrobione, jest dość nudne. Długie sekwencje, podczas których główna bohaterka – konsumentka herbaty robi rozanielone miny i wykonuje prace biurowe lub domowe, po prostu nużą. Przydałoby się więcej akcji i jakaś estetyczno – emocjonalna wartość dodana. Niestety tego brakuje. A przecież wokół niezwykle chwytliwej “filozofii vitao” można by zbudować naprawdę angażującą stronę, na którą konsumentka często by wracała.

Kolejna strona poświęcona herbatom z butelki to strona tradycyjnej Nestei. Ciekawa animacja, prezentująca w atrakcyjny sposób filozofię i historię herbaty, możliwość zasadzenia własnej roślinki, animacja relaksującego ogrodu, prezentacja produktów. Strona niewątpliwie ładna, ale właściwie nie wiadomo jaki jest jej cel. Można wejść, poklikać, wyjść i już więcej nie wrócić. Denerwują długie czasy ładowania. Żeby przeczytać cokolwiek o rodzajach herbaty trzeba się nieźle natrudzić z obsługą flashowej animacji. Podczas gdy Vitao, mimo wszystkich swych niedociągnięć, ma spójne przesłanie, to stronka Nestei nie tworzy żadnego szczególnego klimatu. Ot, takie pudełko z różnymi czekoladkami, które można szybko zjeść i zapomnieć. Dlatego też trudno jest mieć do produktu jakiś emocjonalny stosunek.

Herbata w butelkach to napój o wciąż niewykorzystanym potencjale, napój który mógłby stać się w Polsce o wiele bardziej popularny. Przydałyby się strony, które są nie tylko ładne, ale też angażują konsumenta, wpisując się w jego codzienny styl życia. W sprawie strategii dla FMCG można pisać do mnie :)

Powyższe rozwiązanie w dziedzinie mediów interaktywnych wskazuje, że można nad nimi mieć kontrolę. Być może w końcu era denerwujących “wyskakujących okienek” przejdzie do przeszłości. Okienko, które widać powyżej na obrazku, to reklama typu brandmark zawierająca materiał wideo. Co jest w niej ciekawego, to fakt, iż okienko można łatwo przesuwać po całej powierzchni portalu oraz minimalizować – słowem, można je odsunąć na bok i obejrzeć reklamę później, bez konieczności zamykania jej. Film można też, jak zwykłe wideo, pauzować i odtwarzać od początku. Jeśli więc reklama nam się podoba – a przy tak dużym polu manewru dla internauty jest na to szansa - można obcować z nią dłużej i z większym zaangażowaniem. Tak czy inaczej, jeśli już reklamodawca decyduje się na reklamę tradycyjną, czyli display – powinien ograniczyć się do tego rodzaju form: atrakcyjnych ze względu na content wideo, który kojarzy się oglądającym ze szperaniem w serwisach typu youtube, oraz “zarządzalnych” – takich, nad którymi internauta może utrzymać pełną kontrolę, jak w powyżej zilustrowanym przykładzie.

Trochę prywaty w temacie: w najnowszym numerze “Marketingu w praktyce” ukazał się mój artykuł pt. “Szanse z e-technologii”, w którym robię przegląd wszystkich ważniejszych e-technologii ostatnich lat i oceniam ich wpływ na marketing internetowy i komunikację marketerów z internautami.

Onet hasło to praktyczne rozwiązanie, odpowiadające na konkretną potrzebę użytkowników. Żeby wziąć udział w konkursach w portalu lub skomentować niektóre materiały, nie trzeba już zakładać nowego konta pocztowego – można po prostu ustalić hasło, będące kluczem do wybranych funkcjonalności portalu.

To troszeczkę podobna sytuacja jak z OpenID, czyli uniwersalnym hasłem – kluczem, które może być stosowane w wielu serwisach, szczególnie w społecznościach, w których bez logowania ani rusz. W Polsce na razie mało rozpowszechnione, ale im więcej serwisów będzie promować to rozwiązanie, tym łatwiej nam, użytkownikom oraz twórcom samych serwisów, będzie się żyło. Żeby zalogować się w dowolnym nowym serwisie, nie będziemy już potrzebowali nieustannie się rejestrować. To zaś zwiększy wygodę użytkowania stron oraz szanse ich twórców na to, że internauta zdecyduje się na nie zajrzeć. Rozpowszechnienie tej technologii przyczyni się też być może do bardziej systemowego eliminowania zagrożeń związanych z ochroną cyfrowej tożsamości, ponieważ OpenID jednoznacznie identyfikuje danego użytkownika. Z drugiej strony, to rozwiązanie można w kontekście ochrony danych widzieć jako wadę – uniwersalny klucz stwarza możliwość uzyskania dostępu do wielu stron jednocześnie i poczynienia na nich szkód. Na pewno więc nie powinno być – przynajmniej na razie – dostępne na stronach, na których szkody mogą okazać się namacalne i nieodwracalne – takich jak serwisy banków czy urzędów. Więcej na ten temat można poczytać na stronie projektu Identity 2.0.