Archiwa miesięczne: lipiec 2008

Nie masz ochoty wychodzić z domu, a chcesz obejrzeć filmowe nowości i ambitniejsze tytuły?

Rozwiązaniem jest oryginalny polski pomysł – kino w internecie. Bilet dużo tańszy, a film nie zacina się i jest dobrej jakości. To wszystko na stronce iplex.pl, którą ostatnio przyuważyłam w sieci. Zapowiada się na sukces.

Nie będę kryć, że nowy ONET mi się podoba. Po pierwsze, ze względu na lżejszą kolorystykę. Po drugie, ze względu na możliwość personalizacji. Nie chce mi się na razie z niej korzystać ale pewnie w końcu to zrobię, szczególnie jak możliwość ta, w co wierzę, rozwinie się w stylu IGoogle. Po trzecie, ze względu na dodanie większej liczby kategorii tematycznych. W tym takiej o nowych technologiach. A jak Wam się podoba?

Ano przyszło. I zrobiło. Z Kabat nie przyjechało ani związkowcy nie załatwili. Na GoldenLine.pl trwała od pewnego czasu zażarta dyskusja, kto stoi za tą outdoorową i online’ową kampanią teaserową. Po odkryciu whois domeny juzzachwile.pl wiadomo było, że to Play. Niedopatrzenie czy celowy zabieg?

Czy kampania jest skuteczna? Według mnie, bardzo. Strona jest zrobiona bardzo dobrze, konkretnie przedstawia korzyści, które są również konkretne. Dała mi czas na zapamiętanie marki. Dała mi powody. I niepostrzeżenie ma szansę wskoczyć na pierwszą pozycję, gdy pomyślę o “tanim mobilnym internecie”. A potem laptop, plaża i szum morza.. ewentualnie ławka w parku.

null 

Dziś rano postanowiłam, że przestaję czytać Pudelka.pl. Ten internetowy serwis należący do o2.pl, zawierający sporo zdjęć i niesmacznych plotek o gwiazdach, zwykłam odwiedzać właściwie codziennie.

Dlaczego? Żeby się odmóżdzyć w wolnej chwili. Ponieważ wiem, że zawsze tam znajdę odmóżdżenie w czystej postaci. Ale ostatnio coraz częściej zadawałam sobie pytanie – co ja tutaj robię? Coraz częściej po przeczytaniu kolejnego postu czułam po prostu niesmak.

  • Pudelek przedstawia przekazy ściągnięte z mainstreamowych mediów, przerobione na atrakcyjną papkę. Potem, na podstawie tej papki, szczuje czytelników przeciwko różnym zjawiskom, jakie uznaje za “nieetyczne”, “skandaliczne”, “obciachowe” czy też “żenujące”.
  • Co więcej, serwis, reprezentujący zdawałoby się najgorsze wzorce obłudy i małostkowości, odwołuje się, jako do swoistego alibi, do pojęcia “etyki”, dzięki któremu może arbitralnie oceniać życie innych ludzi na podstawie bardzo daleko idących wniosków, wypaczających fakty. Zgodnie z zasadą “a ciemny lud i tak to kupi.”
  • Szczytem hipokryzji jest fakt, iż serwis gani gwiazdy za to, iż pchają się na świecznik, “zapominając” niejako, iż sam z tego żyje i tym karmi czytelników.
  • Pudelek ma również swoich etatowych “wrogów” których komentujący czytelnicy zdążyli znienawidzić. Serwis ma ogromną moc, dzięki której może ferować wyroki i niszczyć kariery. Klasyczny mechanizm – jeśli ktoś próbuje dementować, jeszcze bardziej się pogrąża.
  • Pudelek stosuje najgorsze techniki dziennikarskiej manipulacji i dyskredytacji. Steruje emocjami jak papierowymi marionetkami – raz nienawiść, raz miłość, raz zazdrość, raz podziw – niczym w jakiejś onirycznej operze mydlanej.

Nie namawiam nikogo, żeby porzucał ten serwis, bo wiadomo – on uzależnia i bawi, ale… posłużę się porównaniem.

Pewnie nie powiem nic odkrywczego, ale Pudelek to taki webowy McDonald (do którego też postanowiłam nie chodzić). Niby smaczny, ale po jednym burgerze już Cię mdli, a po latach odkrywasz u siebie jakąś przewlekłą chorobę. Podobnie z Pudelkiem – czytanie go jest zabawne i fajne, ale łatwo poczuć niesmak. Niemniej najgorsze są ukryte, dostrzegalne dopiero po latach skutki dla umysłu. Wierzę, iż jad, bzdury i demagogia, sączone w małych dawkach na codzień, po latach potrafią zabić rozum.