Uda się, ale z pomocą luty 17, 2008
Zawsze zastanawiało mnie istnienie sponsorowanej przez Coca-Colę społeczności udasie.pl. Zaspokaja ona wg mnie potrzebę tak sztuczną, tak bardzo wymyśloną i niszową, że jest ona nawet bardziej sztuczna niż sama potrzeba picia Coca-Coli. Ale skoro udało się przekonać świat do picia tego orzeźwiającego napoju, którego i ja jestem fanką, być może twórcy serwisu doszli do wniosku, że i tym razem się powiedzie?
Na czym polega idea serwisu? W ogromnym skrócie, należy stworzyć swoją listę celów i marzeń, podzielić się nimi z innymi, pochwalić się jak się uda i wspierać innych. Zadaję sobie pytanie, na które nie znajduję odpowiedzi: co będę mieć z tego, że podzielę się może dla mnie ważnymi, ale trywialnymi (a nawet głupimi) marzeniami z innymi? Że niby co tam napiszę - ” zdać egzamin”, “zdobyć Mount Everest”, “mieć domek za miastem” czy co jeszcze (a wymieniłam tylko te co bardziej sensowne)? Jakie mam podstawy, żeby przypuszczać, że moje marzenia okażą się na tyle ciekawe dla innych, zupełnie mi obcych ludzi, że będą wchodzić na serwis, czytać te marzenia, i jeszcze mnie wspierać? Niby dlaczego mieliby to robić?
Dlatego należy tę społeczność traktować jedynie w kategoriach zabawy. Reklamowej zabawy. Nie sądzę, żeby była w stanie sama na siebie zarobić. Nie oferuje ciekawego contentu, ani czegoś, co przyciągnie spragnione uznania i interakcji tłumy.
No dobrze, Coca-cola może do niej dopłacać. Tylko jakie to ma przełożenie na markę? Przełożenie na to, że pójdę i kupię coca-colę, a także na to, że będę uważała coca-colę za cool napój i będę przywiązana do niej całe życie? Czy idea społeczności jest podzielana przez osoby, które naprawdę kupują colę? Czy może wręcz psuje jej wizerunek?

Leave a Reply